Zgłoś uwagę
Federacja Przedsiębiorców Polskich

F    L    I    I       
Dolnośląskie firmy nie należą do najbardziej rzetelnych

Rzetelna Firma w oparciu o dane Krajowego Rejestru Długów sprawdziła rzetelność polskich firm. Przedsiębiorstwa z Dolnego Śląska nie znalazły się w czołówce rankingu

Wskaźnik rzetelności województw bierze pod uwagę kilka aspektów: ogólne zadłużenie przedsiębiorstw w danym województwie notowane w Krajowym Rejestrze Długów, średnie zadłużenie przypadające na jednego dłużnika, odsetek dłużników w województwie w stosunku do wszystkich działających tu firm oraz zadłużenie zarejestrowane w danym województwie w przeliczeniu na tysiąć firm. Każde z województw otrzymywało punkty za miejsce w tabeli (im mniejszy dług, tym wyższa lokata), a ich suma pozwoliła ustalić wskaźnik rzetelności, który ma swoich bohaterów i antybohaterów. Zdecydowanie najlepiej wypadło w nim województwo opolskie. Nie tylko jest jednym z najmniej zadłużonych województw, ale też ma najniższy odsetek przedsiębiorców-dłużników i najniższą wartość średniego długu przypadającego na jednego dłużnika.

– Niewątpliwie ciekawym przypadkiem jest zestawienie sąsiadujących ze sobą województw opolskiego i śląskiego – komentuje Andrzej Kulik, ekspert Rzetelnej Firmy. - To pierwsze znajduje się na czele rankingu rzetelności, to drugie na ostatnim miejscu w tabeli i to mimo tego, że tradycyjnie jest postrzegane jako solidne. Być może kryterium rozstrzygającym o ich pozycji jest odsetek ludności napływowej. Socjologowie podkreślają, że na Opolszczyźnie odsetek autochtonów jest na tyle duży, że ma wpływ na zachowania ogółu mieszkańców, natomiast Górny Śląsk to przykład regionu, do którego po II wojnie światowej napłynęła rzesza ludności z różnych części Polski wraz ze zwyczajami i nawykami z rodzinnych stron. Przedsiębiorcy, tak jak zwykli ludzie, bardzo zwracają uwagę na to, jak ich ocenia otoczenie. Jeśli ludzie są ze sobą zżyci, mieszkają obok siebie od pokoleń i kultywują pewne wartości, to je też przestrzegają.

Bez wątpienia najbardziej negatywnym bohaterem jest właśnie województwo śląskie, które pod względem łącznego zadłużenia, długu przypadającego na tysiąc firm i odsetka firm wpisanych do KRD, znajduje się w nierzetelnej czołówce. Tymczasem pod względem średniego zadłużenia firm, znalazło się w środku tabeli.

Najmniej i najbardziej zadłużeni

Najczęściej poziom rzetelności poszczególnych województw mierzy się wielkością łącznego zadłużenia zarejestrowanych na jego terenie przedsiębiorstw. Im mniejszy dług, tym większa rzetelność. W takich rankingach niezmiennie od lat przodują firmy z mniejszych województw. Podobnie jest teraz - firmy z Opolszczyzny (184 mln zł), Podlasia (199 mln zł) i województwa świętokrzyskiego (248 mln zł) są na pierwszych miejscach w rankingu najniższego zadłużenia. Z reguły tabelę zamykają firmy z województw: mazowieckiego, śląskiego i wielkopolskiego. Tyle że wysokie zadłużenie przedsiębiorstw z Mazowsza (2,1 mld zł) czy ze Śląska (1,4 mld zł) lub Wielkopolski (1,09 mld zł), nie zawsze jest pochodną ich uczciwości, a poziomu uprzemysłowienia tych województw i liczby działających w nim firm.

– To normalne, że w największych województwach, jest najwięcej firm, a tym samym może być największa liczba dłużników – mówi Andrzej Kulik. - W województwie mazowieckim jest wytwarzane ponad ¼ całego PKB. To największy i najbogatszy region Polski. Drugie miejsce pod względem liczby zarejestrowanych firm zajmuje Śląsk, z 1/8 udziału w PKB. Tu także najsilniej rozwija się przemysł i usługi, więc i proporcjonalnie do liczby funkcjonujących podmiotów gospodarczych większe jest łączne zadłużenie wszystkich dłużników. Dlatego postanowiliśmy zrelatywizować ten wskaźnik 

Średni dług dłużnika

Sytuacja się zmienia, jeśli podzielić kwotę łącznego zadłużenia w danym województwie przez liczbę dłużników z tego województwa notowanych w Krajowym Rejestrze Długów. Najwyższe średnie zadłużenie mają przedsiębiorcy z województwa świętokrzyskiego, których łączne zadłużenie jest 8,5 razy mniejsze niż firm z Mazowsza. Na jedną świętokrzyską firmę wpisaną do KRD przypada aż 41,5 tys. zł długu, czyli ponad 6 tys. zł więcej od średniej krajowej. O ile zaskoczeniem może być drugie, niechlubne miejsce, kujawsko-pomorskiego (39 tys. zł), o tyle trzecie, Mazowsza (38 tys. zł), nie dziwi. To właśnie w tym województwie jest najwięcej firm, które mają do oddania najwyższą kwotę zadłużenia, więc ich średnia będzie również wysoka.

Na tym tle korzystnie wypadają przedsiębiorcy z województwa zachodnio-pomorskiego ze średnim długiem na poziomie 31 tys. zł. Przeciętne zadłużenie poniżej 32 tys. zł mają jeszcze dłużnicy z województw opolskiego i podkarpackiego.

Co który to dłużnik?

Poziom rzetelności przedsiębiorców w każdym województwie można też mierzyć, badając, jaki ich odsetek stanowią dłużnicy notowani w Krajowym Rejestrze Długów. Jego niska wartość wskazuje, że zjawisko niepłacenia za kupowane towary i usługi nie jest akceptowane i dotyczy tylko niewielkiego grona przedsiębiorców. Częściej też niż w województwach o dużym odsetku dłużników, może wynikać nie tyle ze złej woli, ile z przyczyn obiektywnych – nietrafionych inwestycji, błędów w zarządzaniu, utraty klientów, a w ostatnich miesiącach także z powodu epidemii koronawirusa. Potwierdzałaby tę tezę trzecia pozycja w tym rankingu województwa świętokrzyskiego (5,11%), a więc województwa odnotowującego najwyższą wartość średniego zadłużenia statystycznego dłużnika.

Problem nieterminowego regulowania należności wyraźnie widać na Śląsku. To właśnie to województwo zajmuje pierwsze miejsce, jeśli chodzi o procent zadłużonych firm (7,87%) i drugie pod względem liczby dłużników (38 tys.).

– Dłużnicy notowani w KRD nie trafiają tu przypadkowo – zauważa Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej. - To najczęściej osoby i firmy, które nie reagują na wezwania do zapłaty. Aczkolwiek różne mogą być przyczyny niepłacenia. Z naszych obserwacji wynika, że wielu przedsiębiorców z sektora MŚP po wybuchu pandemii zauważyło zwiększenie problemów z terminowym płaceniem przez kontrahentów. Jednocześnie zaobserwowaliśmy, że nie miały one podłoża ekonomicznego, tylko psychologiczne. Prawie co czwarty właściciel firmy przyznaje, że ma pieniądze, ale nie płaci innym, ponieważ chce je zatrzymać na tak zwaną „czarną godzinę”. Co ciekawe, 65 proc. przedsiębiorców podejrzewa, że tak samo postępują ich kontrahenci. Niewykluczone więc, że właściciele firm po prosu dmuchają na zimne i chcą zostawić sobie gotówkę, stąd też nie płacą na czas 

Udostępnij >
T