Zgłoś uwagę
Federacja Przedsiębiorców Polskich

F    L    I    I       
Rosnące stopy procentowe mogą skłonić mikrofirmy do sięgania po faktoring

W lutym bieżącego roku banki przyznały mniej kredytów mikrofirmom niż rok wcześniej. Spadła też wartość udzielonego finansowania. Niższa sprzedaż kredytów nie oznacza jednak mniejszego zapotrzebowania na gotówkę w MŚP. Zdaniem ekspertów, drogie i trudno dostępne kredyty bankowe mogą zachęcić przedsiębiorców do sięgania po faktoring.

Według danych Krajowego Rejestru Długów, ponad 272 tys. przedsiębiorstw w Polsce ma 9,07 mld zł zaległych zobowiązań finansowych. Średni dług jednej zadłużonej firmy wynosi 33,2 tys. zł. Te firmy, które nie dostają pieniędzy od dłużników, tracą płynność finansową i ratują się kredytem. Jednak po ostatnich podwyżkach stóp procentowych to źródło finansowania zewnętrznego przestało być atrakcyjne, a nawet… przestało być dostępne dla najmniejszych firm.

Mikrofirmy bez kredytów

Jak pokazują dane NBP, na koniec lutego bieżącego roku, wartość kredytów udzielonych firmom była o 3 proc. wyższa niż w styczniu oraz o 7,3 proc. wyższa niż rok wcześniej. Ale to informacja z całego rynku i dotyczy wszystkich przedsiębiorstw niefinansowych. Analizując dane przez pryzmat wielkości przedsiębiorstwa, widać, że w odmiennej sytuacji znalazły się mikrofirmy. Wg BIK w lutym 2022 r. banki udzieliły mikroprzedsiębiorcom o 11,4 proc. mniej kredytów niż rok wcześniej. Niższa była również wartość udzielonego finansowania (-5,8 proc. r/r).

– Przyczyn mniejszej przyznawalności kredytów w segmencie mikrofirm może być kilka. Jedna z nich to wysokie koszty kredytu spowodowane przez ostatnie podwyżki stóp procentowych. Wielu właścicieli biznesów woli wstrzymać się teraz z wnioskiem o finansowanie, niż płacić horrendalnie wysokie raty. Druga przyczyna to utrata zdolności kredytowej przez niektóre mikrofirmy. Banki przykręciły kurek z pieniędzmi tym podmiotom, co do których podejrzewają, że mogą mieć problem z terminową spłatą zobowiązań. I wreszcie trzecia przyczyna to niechęć samych mikroprzedsiębiorców do nadmiernego zadłużania się, czemu nie sprzyja też obecna niepewna sytuacja gospodarczo-polityczna. To czynnik, który w marcu może dodatkowo pogłębić ten trend, poza dalej rosnącymi stopami procentowymi – analizuje Dariusz Szkaradek, prezes Zarządu firmy faktoringowej NFG.

W poszukiwaniu gotówki

Wg danych NBP, w lutym wyraźnie wzrósł poziom gotówki w obiegu – o 4,6 proc. względem stycznia i o 13,6 proc. względem ubiegłego roku. Po agresji Rosji na Ukrainę najmniejsze firmy zareagowały bowiem tak jak osoby prywatne, czyli zamieniły część depozytów na gotówkę z obawy przed ewentualnym zablokowaniem dostępu do systemu bankowego.

Ale to nie wszystko. Gromadzeniu gotówki na czarną godzinę przez mikrofirmy zaczęły towarzyszyć inne zjawiska jak: wstrzymywanie inwestycji, anulowanie projektów czy rezygnacja z dalekosiężnych planów. Jednocześnie rosnące koszty działalności, wysokie ceny paliw, materiałów czy usług, a do tego długie oczekiwanie na płatności od kontrahentów sprawiły, że kluczowa dla przedsiębiorców stała się ochrona płynności finansowej. Po raz kolejny potwierdziła się reguła, że w sytuacji kryzysowej mikrofirmy próbują przede wszystkim przetrwać, a nie zwiększać skalę swojej działalności.

– I to poszukiwanie gotówki bez konieczności zadłużania się zobaczyliśmy wyraźnie już w pierwszych dniach rosyjskiej agresji na Ukrainę, gdy tylko pojawiły się pierwsze oznaki międzynarodowego kryzysu. Faktoring zaczął być brany na zakup paliwa do firmy czy wypłaty dla pracowników. Dotychczas stanowił remedium na długie terminy płatności w transakcjach handlowych. Teraz stał się wręcz apteczką pierwszej pomocy – komentuje Dariusz Szkaradek.

Faktoring przed szansą

Jak pokazuje badanie KRD i NFG „Impulsy i bariery w rozwoju MŚP” przeprowadzone jeszcze pod koniec ubiegłego roku, trzy czwarte firm z sektora MŚP zna usługę faktoringu, a 18,5 proc. choć raz z niej skorzystało, czekając na płatność od kontrahenta. Co drugi przedsiębiorca (56,8 proc.) potrafi wskazać zalety faktoringu. Na pierwszym miejscu wśród nich jest właśnie ochrona płynności finansowej (wskazuje tak 22,3 proc. badanych).

Co szósty przedsiębiorca przyznaje, że faktoring pozwala na dysponowanie pieniędzmi, na które trzeba by było czekać wiele tygodni. Ponad 15 proc. badanych docenia, że faktoring umożliwia spłatę bieżących zobowiązań, dzięki czemu nie ma się długów i jest się postrzeganym jako rzetelny partner biznesowy. Niewiele mniej uważa, że jest to szybkie pozyskanie gotówki bez zbędnych formalności (14,1 proc.).

– Ale zaledwie 8,4 proc. przedsiębiorców w naszym badaniu dostrzega zaletę, że faktoring nie powoduje konieczności dodatkowego zadłużenia. Zabezpieczeniem transakcji jest tutaj bowiem faktura za usługę bądź produkt, który już został sprzedany. Sądzę jednak, że w najbliższym czasie to właśnie ta zaleta będzie zyskiwać na znaczeniu, choćby w kontekście rosnących stóp procentowych i związanych z tym drożejących kredytów. Kredyt wymaga przecież spłaty comiesięcznych rat. W odróżnieniu od niego faktoring jest jednorazowym kosztem. Nie wiąże przedsiębiorcy długoterminową umową i nie wymaga dodatkowych zabezpieczeń. Nie ma więc ryzyka, że może stać się dla przedsiębiorcy zbyt dużym obciążeniem finansowym w dłuższej perspektywie czasu – podsumowuje prezes NFG.

Ogólnopolskie badanie „Impulsy i bariery finansowe w rozwoju MŚP”, na zlecenie Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej i firmy faktoringowej NFG, przeprowadzone przez IMAS International w grudniu 2021 r. na grupie 512 firm z sektora mikro, małych i średnich przedsiębiorstw.

Udostępnij >
T