Zgłoś uwagę Zbieramy na respirator
Federacja Przedsiębiorców Polskich

F    L    I    I       
Święta inne niż wszystkie

Rozmowa z ks. Rafałem Kowalskim, rzecznikiem prasowym Archidiecezji Wrocławskiej

 
  
  • Najbliższe Święta Wielkanocne z pewnością będą różniły się od tych, które znamy. Jak będą wyglądały w tym roku?

- To pytanie już mi trochę namieszało w głowie, bo w pierwszym odruchu pomyślałem, że powiem: „nie wiem”, bo jak żyje nie przeżywałem Wielkiej Nocy w tej formie. Później doszedłem do wniosku, że jednak coś wiem i można powiedzieć: „będą inne niż do tej pory”. Jednak chociaż zmieni się sposób przeżywania świątecznych dni, to nie zmienia się treść, którą one ze sobą niosą. A ta jest zawsze taka sama i pełna nadziei. Mówi, że Bóg jest silniejszy niż wszystko to, co chciałoby Go pokonać i że ostatnie słowo w mojej historii i historii świata nie będzie należało do zła, ale do Boga. To czas, który mówi o zwycięstwie Jezusa nad śmiercią i o tym, że po Wielkim Piątku, który zawsze jest czasem próby, przychodzi Niedziela Zmartwychwstania, kiedy świat budzi się z marazmu, uśpienia, pewnego przygnębienia.

  •  Co będzie je odróżniało od tych, które obchodziliśmy dotąd?

 - To zależy od tego, jak je do tej pory obchodziliśmy. Mi osobiście będzie brakowało ludzi w kościołach, bo będę sprawował wszystkie liturgie Triduum Paschalnego. Na własnej skórze odczuję to, co mówi papież Franciszek, że do zbawienia nie idzie się w pojedynkę. Potrzebujemy innych ludzi, pewnej wspólnoty. Wspólnota nie jest dodatkiem, ale klimatem, w jakim rozwija się nasza wiara. Nie pojadę w tym czasie do swoich rodziców, żeby ich nie narażać. Domyślam się, że ludziom wierzącym zabraknie możliwości uczestniczenia w liturgiach i modlitwach, poświecenia pokarmów na stół wielkanocny, a także spotkań z najbliższymi. Ale z drugiej strony można powiedzieć, że otworzą się przed nami nowe możliwości. Na przykład nasz arcybiskup zachęcił ludzi, by w Wielki Piątek zdjęli ze ścian swoich mieszkań krzyże i umieścili je w centralnym miejscu w domu, a następnie niech rodzina przeczyta fragment Pisma Świętego, który mówi o męce Jezusa i każdy niech ucałuje krzyż. Prosimy także, by najstarsza osoba w rodzinie dokonała pobłogosławienia pokarmów, które będziemy jedli w czasie śniadania wielkanocnego. Liturgie przeniosą się z kościołów do domów. Rzadko na to zwracamy uwagę, że w czasach Pana Jezusa Pascha była zdecydowanie bardziej świętem domowym. Przeżywało się ją w rodzinach. Najstarszy był niczym kapłan. On tłumaczy wszystkim dlaczego się spotykają i dlaczego świętują i to dom jest miejscem świętowania, a nie synagoga czy świątynia. W tym roku mamy zatem szczególne święta paschalne.        

  •  Na co powinniśmy zwrócić szczególną uwagę?

- Z pewnością na to, że wszystko, co mamy, jest darem. Kiedyś mój przyjaciel uległ wypadkowy w górach. Był mocno poturbowany. Kiedy odwiedziłem go w szpitalu powiedział mi: „stary dziś po tej sali zrobiłem 5 kroków. Ale jestem z siebie dumny”. Ja wtedy byłem po jakimś maratonie i dotarło do mnie, że w czasie takiego biegu robię prawie 40 tysięcy kroków i czasem narzekam, że nie zrobiłem takiego wyniku, jaki zamierzałem. W ogóle nie myślałem o tym, że darem jest to, ze mogę biegać. Problem jest w tym, że przyzwyczailiśmy się do wielu osób, rzeczy, spraw, gestów, sposobów świętowania, spędzania wolnego czasu. Stały się dla nas oczywiste, mieliśmy je pod ręką i sięgaliśmy po nie wtedy, kiedy mieliśmy na to ochotę. Dla wielu taką oczywistością była niedzielna Msza św. czy poświęcenie pokarmów w Wielką Sobotę. Chciałem – miałem. Niestety, po raz kolejny przekonujemy się, że musimy coś stracić, żeby zrozumieć jaką miało dla nas wartość. Zatem święta i świętowanie to też był dar. Ludzie, z którymi przeżywamy te dni są darem. Ci, którzy walczą z epidemią są darem. Może warto zwrócić uwagę na to, za co powinienem dziś podziękować.

  •  Z pewnością obecny czas, jest dla wszystkich dość trudny. Co powinno być teraz dla nas najważniejsze?

- Epidemia uświadomiła nam rzecz niby oczywistą, ale niestety rzadko praktykowaną - że jesteśmy ze sobą połączeni. Wirus nie ma barw politycznych, wyznania, sympatii i antypatii. Wszystkich traktuje jednakowo, a przy tym przypomina, że konsekwencje naszych decyzji, często prywatnych, dotykają większe grono ludzi. Chciałbym bardzo, byśmy na nowo zbudowali więzi między sobą. Byśmy poczuli, że to co nas łączy, jest zdecydowanie większe od tego, co nas dzieli. To jest potrzebne nie tylko w czasie epidemii, ale również po tym, jak świat poradzi sobie z wirusem, a zacznie stawiać czoła kryzysowi, który on spowodował. Wasi Czytelnicy doskonale wiedzą o czym mówię. Potrzebne będzie poczucie bliskości i świadomość, że nie jesteśmy sami w tych trudnych dniach. To jest konkret, który może przełożyć się na to, że ludzie nie stracą nadziei i poczucia sensu. Po tragicznym Wielkim Piątku przychodzi radość Zmartwychwstania. Życzę Wam wiary w to, że Wielki Piątek jest tylko etapem na naszej drodze życia. Trudnym, ale etapem… po nim przychodzi pełen radości poranek. Z Bożym błogosławieństwem na czas Świąt Wielkiej Nocy…

Dziękuję za rozmowę.

Katarzyna Wiązowska

Udostępnij >
T